2 Obserwatorzy
23 Obserwuję
Milena

Milena

Amazing carving inspired by each book’s story
Amazing carving inspired by each book’s story
Summer with book
Summer with book

Sztuka przekładu

Tutaj ciekawy tekst o tym Jak zabić hobbita? Czyli jaki powinien być przekład idealny.

 

http://gexe.pl/ge/art/4340,jak-zabic-hobbita 

 

eBook Reader czy tradycyjna książka?

Kiedy jadę pociągiem widuję wielu ludzi czytających (tak, tak czytających!) książki by umilić sobie czas podczas podróży. Jednak zauważyłam rosnącą tendencję do korzystania z eBooków zamiast książek papierowych. Sama kiedyś próbowałam czytać książki elektroniczne, jednak muszę przyznać, że to nie dla mnie. Fakt, jest w tym pewna wygoda. Możliwość przybliżenia i oddalenia tekstu, zapisania e-książki na dowolnej stronie i rzecz najważniejsza, jest on poręczny, leciutki, zgrabniusi i w ogóle zmieści się w każdej damskiej torebce, a pomieści tyle książek ile zechcemy! (oczywiście na ile pozwoli nam na to pamięć naszego czytnika ;)). Mężczyźni, jako gadżeciarze, zdaje się jeszcze chętniej korzystają z osiągnięć współczesnej techniki, bo to właśnie najczęściej ich widuję dumnie dzierżących w dłoniach eBook Readery. Wszystko pięknie ładnie, ale mi czegoś brakuje. Muszę przyznać, że czytając książkę w formie papierowej odczuwam większą przyjemność. Medium z jakiego korzystam podczas czytania określa mój odbiór. Ani komputer, ani eBook nie pozwala mi się na tyle skupić, na ile podczas czytania tradycyjnej książki. Ale czy to oznacza, że jedno bądź drugie narzędzie jest gorsze? Oczywiście, że nie. Wszystko to zależy od naszych preferencji. Nie zarzekam się, że nigdy nie wrócę do eBooków, ale na razie pozostanę przy tradycyjnej książce. ;) 

 

Zainteresowanych tematem, tym jak medium (np. telewizor, komputer, aparat) w ogóle wpływa na współczesnego człowieka i sposób postrzegania rzeczywistości, odsyłam do:

H. Belting, Medium - obraz - ciało. Wprowadzenie do tematu, w: tegoż, Antropologia obrazu. 

 

Szkoda, że w Pozaniu regały miejskie świecą pustakami :P
Szkoda, że w Pozaniu regały miejskie świecą pustakami :P

Przemyślana prowokacja ?

Michał Witkowski, polski pisarz i felietonista. Do tej pory był szerzej znany literatom, czytelnikom. Pisarz, który jak większość pisarzy w Polsce (niestety), nie docierał do masowej wyobraźni. 

         

 

Jednak ostatnio to się zmieniło. Odkąd Witkowski postanowił zająć się modą, dostał się do polskich domów i stał postacią rozpoznawalną - celebrytą. Media regularnie dostarczają nam coraz to nowszych smaczków dotyczących wyszukanych stylizacji "blogera modowego" Michała Witkowskiego. 

 

 

Pisarz prowokuje, zawsze to robił. Jednak do tej pory jego prowokacje były (zdaje się) zamierzone i w pełni przemyślane, doskonale oddawały to napisane przez niego książki. Jego pisarstwo, choć dla niektórych szokujące, wciąż pozostawało na wysokim poziomie. Dlatego zastanawiają mnie ostatnie poczynania Witkowskiego. Czy jest to element przemyślanej prowokacji, a tym samym promocji i zwrócenia uwagi na jego książki (nie oszukujmy się, pisarzom w Polsce trudno stać się "znanym"), czy też tonący brzytwy się chwyta i od teraz Michał Witkowski będzie zajmował się (na poważnie?) modą. Mam cały czas nadzieję, że jest to ta pierwsza opcja, i że jest w tym jakiś zamysł. Z niecierpliwością czekam na jego kolejną książkę. 

 

Uwaga Spoiler!

Drobne szaleństwa...

Drobne szaleństwa dnia codziennego - Kaja Malanowska

 

Ludzie pot­ra­fią rzu­cać cienie wyglądające jak pta­ki, lecz ich pta­ki mi­mo wszys­tko są prze­cież tyl­ko cieniami, pom­niej­szy­mi sztuczka­mi z wy­korzys­ta­niem światła.

Stephen King  

 

 

  

 

Drobne szaleństwa dnia codziennego to książka niełatwa, i to nie ze względu na język czy styl autorki lecz na tematykę. Czyta się ją zdumiewająco szybko ale jej zbyt duża ilość w jednej dawce potrafi przytłoczyć. Mowa tu o temacie trudnym, zawiesistym, zwyczajnie ciężkim. Główna bohaterka przeżywa depresję, a my z każdą stroną, przezywamy załamanie wraz z nią. Świat który przedstawia jest tak bliski, tak realistyczny, że odnosi się wrażenie, iż jej problemy stają się częścią naszego świata, że czujemy i myślimy tak jak ona, że widzimy i nie chcemy widzieć tego co ona. Jej opisy świata są bardzo naturalistyczne, nie brak w nich wulgaryzmów, ale też głębokich przemyśleń, miejscami poetyckości. Z niebywałą lekkością, Maja, główna bohaterka Drobnych szaleństw, opisuje otaczającą ją przestrzeń. Opisy te są bardzo plastyczne, płynne, miłe dla oka i naszej wyobraźni. Wraz z Mają przemierzamy uliczki Warszawy, poznajemy kawiarnie i puby, w których warto bywać oraz mentalność ludzi: „ W tym mieście nietwórczym, zgryźliwym i kwaśnym, nie rozmawia się o uczuciach, nie przekracza chłodnych granic, nie wychodzi poza twarde, nieelastyczne formy. (…) Wielkoduszność i empatia wyszły z mody. Zamiast tego kultywuje się pogardę i odrazę wobec każdego, kto się nie mieści w ściśle wyznaczonych ramach warszawskiego savoir-vivre’u.”  Z niesamowitą dokładnością nakreśla obrazy miejsc w których się znajduje, a podróżuje sporo, Portugalia, Stany, Anglia. Zwiedza Polskę wzdłuż i wszerz. Po co podróżuje? Żeby zapomnieć, spotykać znajomych, zyskać choć odrobinę „normalności”. Uważa, że stan w jakim się znajduje nie jest normalny i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że musi go zmienić, tylko nie wie jak. Analizuje siebie: „jestem popierdolona(…) mam tendencje do daleko posuniętego ekshibicjonizmu i histerii; bezskutecznie marzę o tym by ktoś się mną zainteresował; mam męża, za którym szaleję, i żadnego kochanka mieć nie chcę; muszę zmagać się z codziennością (kurwa)”. Stara się, ale każda próba kończy się niepowodzeniem. Nie radzi sobie ze swoją kobiecością, przeraża ją ogromny spadek wagi i zmiany jakie w niej zachodzą.  Nie radzi sobie również z rolą matki, unika swojej nastoletniej córki, Mania wręcz ja denerwuje. Od czasu do czasu zauważa, że córka zmienia się, dorasta, staje kobietą. Jedyne co interesuje główną bohaterkę, to jej mąż, Szymon. Kocha go i pragnie za wszelką cenę być jak najbliżej, tylko na nim jej zależy. To on definiuje ją  i jej życie.  Doskonale wie, że jest uzależniona od męża, od mężczyzny. Jej starania nie przynoszą efektu, a mąż z każdym dniem oddala się od niej coraz bardziej. Przez całą książkę obserwujemy zmagania głównej bohaterki z samą sobą i jej rozpaczliwą walkę o uwagę ukochanego. Malanowska nie robi tego jednak w sposób nachalny czy zdawać by się mogło „nudny”, przerobiony, jak to bywa w książkach opowiadających o depresji. Jest nie lada sztuką napisanie książki o załamaniu nerwowym, w taki sposób, żeby chciało się do niej wracać, żeby poruszała i wciągała. Autorce z pewnością to się udało. Tworzy ona ciekawą, złożoną postać. Kobieta sukcesu, błyskotliwa intelektualista, z doktoratem na koncie, po studiach w Stanach, dobrą pracą, dużym mieszkaniem w centrum dużego miasta, córką i mężem. Zdawać by się mogło, że niczego więc do szczęścia nie potrzeba. Jednak zdarzają się sytuacje w życiu bohaterki, które sprawiają, że nie potrafi po prostu zacisną zęby i iść dalej. Jest zbyt emocjonalna i zdaje sobie z tego sprawę. Nie ona jedna. Poznajemy w książce historie inny kobiet, jej przyjaciółek, które tak jak ona, podporządkowują swoje życie i określają poziom swego szczęścia przez pryzmat swoich mężczyzn. Zatem czy jest to książka głosząca wartości feministyczne? Nie. Jest książka o potrzebie akceptacji i bliskości. Kinga Dunin pisze: „Drobne szaleństwa dnia codziennego to powieść dla tych, którzy w literaturze szukają zapisu kobiecego doświadczenia, w całej jego złożoności, brutalności i pięknie. Zapisu pozbawionego kokieterii i happy endu z lukru, tak charakterystycznego dla literatury popularnej.” Sądzę, że Dunin w tych kilku zdaniach trafnie opisała książkę. Bo Drobne szaleństwa dnia codziennego to historia człowieka zmagającego się z trudnościami jakie go spotkały i właśnie dzięki tym małym szaleństwom można żyć normalnie, dalej.